Blog

Wielka Biała Niedźwiedzica

  |   Loty   |   Brak komentarzy

Lubicie latem położyć się plackiem na łące i wypatrywać w chmurnych obłokach jeży, dinozaurów lub węży? Jeśli tak, to z pewnością spodobałaby się Wam ta zabawa z kosza lecącego balonu. Wszak kształty rysujące się na ziemi są jeszcze bardziej urozmaicone, zagmatwane i tym samym bardziej ciekawe niż te malowane przez jednolicie białe obłoki.

 

Ostatnio na przykład mieliśmy niecodzienne spotkanie z Wielką Białą Niedźwiedzicą. Była potężna i wyglądała jak perfekcyjnie wykute w kawałku lodu zwierzę skaczące po stromych klifach utworzonych przez wielgachne kry lodowe. Nie, żadnego wysokoprocentowego trunku ani przed ani w trakcie lotu nie spożyliśmy. Spójrzcie na zdjęcia – czyż nie mamy racji?

 

Wielka Biała Niedźwiedzica poluje w okolicach Pławny Dolnej, wsi położonej nieopodal Lwówka Śląskiego, gdzie mieliśmy międzylądowanie. Pławna Dolna jest uroczą wsią, której początki sięgają XII w., kiedy to Henryk I rozdawał te ziemie górnikom przybywającym z Frankonii, Turyngii i Nadrenii, poszukującym tu cennych minerałów, w tym przede wszystkim czego? Oczywiście złota! Prace poszukiwawcze tego cennego kruszcu trwały tu jeszcze w XVI w. Stąd też pochodzi nazwa wsi, która nawiązuje do płukania, co też wskazuje na górniczą genezę miejscowości.

 

W XIV w. Pławna była największą i najdłuższą wsią należącą do lubomierskiego klasztoru. W maju 1613 roku zaraza pochłonęła 399 jej mieszkańców – niemal tyle, ile obecnie liczy cała wieś. Warto tu przyjechać lub jeszcze lepiej – przylecieć, choćby po to, by przechadzając się niespiesznym krokiem obejrzeć stary spichlerz z 1688 r., chaty o konstrukcji szachulcowej i przysłupowej lub… w nieopodal leżącej Pławnie Górnej schować się w brzusznych czeluściach Konia Trojańskiego lub zatopić się w otchłani Arki Noego zaprojektowanej przez lokalnego artystę Dariusza Milińskiego i stosunkowo niedawno wybudowanej przez mieszkańców wsi.

 

Tym razem Pławna stanowiła dla nas tylko krótki przystanek między lotami. Po ponownym starcie polecieliśmy w kierunku wsi Niwnice, których przodek właściciela hrabiego Christiana Wenzela von Nostitz około 1600 roku odbył pieszą pielgrzymkę do Jerozolimy! Ponad 5 tys. km w jedną stronę! To się nazywa misja i wyzwanie!

 

Sto lat później jego potomek dla uczczenia tego wydarzenia ufundował na wzgórzu Twardziel kościół. Ponoć odpusty, które odbywały się tu na dwa tygodnie przed i po Wielkanocy cieszyły się wielką popularnością. Kolejna właścicielka Niwnic hrabina Nassau założyła nieopodal w 1. połowie XIX w. żeński klasztor. Przy dwurzędowej alei lipowej łączącej kościół z klasztorem powstały cztery kaplice kalwaryjne. Obecnie z tego miejsca w najlepszym stanie zachowała się aleja lipowa…

 

Łagodny wiatr poniósł nas nad lekko oprószonymi śniegiem krajobrazami, dla których piękna latamy balonem.

 

Brak komentarzy

Dodaj Komentarz